Którą Biblię wybrać cz. 2

Jak widzieliście w poprzedniej notce - polskich przekładów Biblii jest cała masa. Który wybrać? Na początek coś w rodzaju ściągawki. Większość z tych przekładów będę omawiał w przyszłości.
Jeśli szukasz prostego i zrozumiałego języka:
  • NT - Przekład współczesny Towarzystwa Biblijnego (numer jeden!)
  • Biblia Warszawsko-Praska
  • Biblia Paulistów (tylko NT)
  • Biblia Ekumeniczna (na razie tylko NT i Psalmy)
Jeśli szukasz pięknego tłumaczenia literackiego:
  • Księgi Starego i Nowego Przymierza w przekładzie Romana Brandstaettera
  • NT Seweryna Kowalskiego 
W przypadku Psalmów szczególnie polecam rewelacyjny, ale ciężko dostępny przekład o. Stanisława Wójcika z roku 1947, napiszę o nim kiedyś.
Jeśli szukasz tłumaczenia dosłownego:
  • Biblia Gdańska (język jest archaiczny - bywają też edycje uwspółcześnione, jednak to przekład oparty na niedokładnych tekstach oryginalnych)
  • Nowa Biblia Gdańska
  • NT w przekładzie dosłownym Ewangelicznego Instytutu Biblijnego
  • Biblia Poznańska (choć nie cała)
  • Polsko-grecki Nowy Testament w przekładzie Wojciechowskiego i Popowskiego
  • Przekłady biblijne Czesława Miłosza 
Jeśli szukasz Biblii z obszernymi komentarzami i pomocami naukowymi
  • Biblia Jerozolimska (jest to tekst V wydania Biblii Tysiąclecia z obszernymi komentarzami będącymi przekładem francuskiej Biblii Jerozolimskiej)
  • Biblia Poznańska
  • Biblia Lubelska (to są na razie pojedyncze tomiki, dość drogie jeśli chcielibyśmy kupić wszystkie) 
Jeśli szukasz "oficjalnych" tekstów biblijnych, takich jakie słyszysz w kościele:
  • Biblia Warszawska - dla protestantów
  • Biblia Tysiąclecia lub Biblia Jerozolimska - dla katolików 
To ostatnie nie jest do końca prawdą, bo:
  • nie wiem czy wszyscy protestanci używają Biblii Warszawskiej (niektórzy chyba obstają przy Biblii Gdańskiej),
  • a w przypadku katolików, czytania mszalne pochodzą z II wydania Biblii Tysiąclecia, obecnie można kupić wydania nowsze: III i V, w których trochę zostało zmienione.

Biblia Katolicka czy Protestancka ?

Po wynalazku druku nastąpiła wkrótce reformacja. No i od XVI wieku aż do czasów dzisiejszych wydania Biblii miały charakter "wyznaniowy". Należało czytać tylko to wydanie, które zaaprobowała wspólnota, do której sie należało.
Protestanci uważali katolickie wydania za zmanipulowane (zresztą i teraz pojawiają się podobne zarzuty wobec np. Biblii Tysiąclecia). Z kolei katolicy - wydania "heretyckiego" nie mogli w zasadzie nawet dotykać. O to, co powiada na ten temat katechizm wydany dokładnie sto lat temu:
P. Czy wolno jest czytać Pismo święte w każdym przekładzie?

O. Wolno jest czytać Pismo święte w takich tylko przekładach, które uzyskały potwierdzenie od Kościoła i zaopatrzone są w objaśnienia od tegoż Kościoła pochwalone.

P. Dlaczego wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół?

O. Wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół dlatego, że on jeden jest prawym stróżem Pisma świętego.

P. Gdzie mamy szukać prawdziwego rozumienia Pisma świętego?

O. Prawdziwego rozumienia Pisma świętego mamy szukać w Kościele katolickim, który jest nieomylnym tłumaczem jego.

P. Co powinien uczynić katolik, gdyby mu wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła?

O. Gdyby komu z katolików wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła, powinien ją natychmiast spalić lub oddać proboszczowi.

P. Dlaczego Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych przez siebie?

O. Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych od siebie dlatego, że nieraz bywają sfałszowane i zawierają błędy, które mogłyby nas zachwiać w wierze świętej. Z tejże przyczyny zabrania Kościół i tych przekładów Pisma świętego, które uzyskały potwierdzenie jego, ale zostały przedrukowane z opuszczeniem objaśnień przez niego pochwalonych.

Katechizm Większy pochwalony i zalecony przez Ojca Św. Piusa X. Przełożył z włoskiego ks. Fas. Lublin 1907, ss. 223-224.
cyt. za stroną http://www.ultramontes.pl/katechizm_o_paleniu.htm 
Tak było. Powyższy cytat brzmi niesamowicie archaicznie, wstecznie i wręcz złowrogo. Palenie Biblii! Natychmiast kojarzą się totalitaryzmy XX wieku (choć przykład palenia ksiąg jest też np. w Dziejach Apostolskich). Można jednak zrozumieć autorów katechizmu. Wyrwanie jednego cytatu mogło zamieszać w głowie ciemnemu ludowi owych czasów. Czytając biblię katolicką, ludzie mieli pewność, że niepewne fragmenty są opatrzone komentarzem. Z drugiej strony sam fakt publikowania komentarzy był krytykowany przez protestantów jako manipulacja - do tego tematu nawiążę w przyszłości.
Swoją drogą, nieprawdziwe są pogłoski, jakoby KRK zakazywał w ogóle czytania Biblii, choć tendencje ku temu były.
To się oczywiście zmieniło całkowicie w XX wieku. Nie sądzę, aby dzisiaj ktokolwiek mnie ścigał jako katolika, dlatego, że zaglądam np. do Biblii Gdańskiej. Znajoma baptystka poza Biblią Warszawską - używa Tysiąclatki, choćby dla komentarzy. Serwisy protestanckie takie jak LC Words, cytują Pismo w różnych przekładach.
Przyczyny dla zmiany były dwie:
1. Rozwój krytyki biblijnej - większość kościołów w połowie XX wieku przyjęła tłumaczenie z jednolitego tekstu hebrajskiego i greckiego - i niezależnie, czy tłumaczą protestanci czy katolicy - to korzystają z tego samego wydania np. Nestle/Alanda. Również metody tłumaczenia są podobne.
2. Rozwój ekumenizmu - zamiast szukać w Piśmie "haków" na konkurencyjne wyznanie, kościoły starają się znaleźć interpretację odpowiadającą wszystkim.
Dlatego dzisiaj nie jest już najważniejsze to, jakie wyznanie stworzyło dany przekład. Liczy się raczej jego przeznaczenie. Oczywiście różnice między wydaniami protestanckiemi i katolickimi istnieją, najważniejsza to obecność komentarzy i zastosowany kanon. O czym w następnych notkach. 

Którą Biblie wybrać cz.1

Wstęp do przekładów Biblii
Na blogu tym pragnę omawiać poszczególne przekłady Biblii na język polski - porównywać rozwiązania, język, wskazywać kontrowersje - i przede wszystkim moje wrażenia z lektury danego przekładu. Chcę pomóc w wyborze właściwego przekładu, no i pokazać, że warto czasami korzystać z kilku wydań Biblii.

Ale zacznę od spojrzenia "z góry" na tematykę przekładania Pisma. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z różnic między różnymi wydaniami. "Biblia to biblia", mówią - czym to się ma różnić? I czasami dziwią się, że ich domowy egzemplarz Pisma ma inny tekst, niż ten który słyszą w kościele. Albo że w ich Biblii ... brakuje pewnych ksiąg, które są w innej.

Dla kogoś z podstawową wiedzą jest jednak oczywiste, że Biblia po polsku musi być tłumaczeniem z jakiś języków oryginalnych. No i że można to różnie przetłumaczyć. Ale dlaczego nie ma jednego oficjalnego przekładu? W zasadzie kiedyś był. Do XX wieku w kościele katolickim obowiązywała Wulgata, czyli Pismo Święte po łacinie, a do dyspozycji wiernych po polsku był tylko jeden przekład Jakuba Wujka. W Stanach niektórzy chrześcijanie dotąd przyjmują tylko "Biblię Króla Jakuba". Teraz się to zmieniło.

Pierwsza sprawa to oryginał z którego się tłumaczy. Rzekomy oryginał. Manuskrypty biblijne dotarły do nas w wielu kopiach. Każda inna. Przepisywacze mylili się, dokładali własne wstawki mające ułatwić zrozumienie - albo poprawiali fragmenty wg nich błędne. Jaki był pierwotny tekst? Dzisiaj mamy to już ustalone dość dobrze - istnieją wydania krytyczne tekstów oryginalnych np. Biblia Hebraica Stuttgartensia czy The Greek New Testament (Nestle/Aland) jednak w wielu szczegółach nadal istnieją pytania - dany tekst ma wtedy kilka wariantów...

Druga sprawa - jak tłumaczyć?

Takim pierwszym odruchem byłoby stwierdzenie - jak najbardziej dosłownie! Przecież nie chcemy stracić nic ze znaczenia oryginału!!! Ale możliwe, że właśnie stracimy. Biblia używa jednego słowa w wielu znaczeniach, także przenośnych. To samo słowo przetłumaczone na polski ma już inne znaczenia - inne są też przenośnie. Przykładem niech będzie słowo "ciało", czy "cielesny", którego z lubością używa św. Paweł. Inny jest wreszcie szyk gramatyczny i możliwe formy słów. Język hebrajski nie ma na przykład czasu przyszłego i przeszłego - tylko tryb dokonany i niedokonany (podobno, nie znam hebrajskiego) - ale tu już ogromna trudność: czy w danej wypowiedzi na pewno chodziło o przeszłość, czy o przyszłość? Jeśli dostaniemy przekład słowo-w-słowo, możliwe, że niewiele zrozumiemy.

Jest takie powiedzenie, "przekład jest albo piękny, albo wierny" - przekłady dosłowne mają to do siebie, że są po prostu brzydkie.

A więc może inne podejście, zwane komunikacyjnym, czy też pastoralnym. Taki przekład ma przede wszystkim wypowiadać się w języku zrozumiałym dla odbiorcy. Stosuje się tu zasadę "ekwiwalencji dynamicznej", nie "słowo-w-słowo" - a "myśl-w-myśl". Tłumacz zastanawia się co chciał przekazać autor danej Księgi i stara się to ująć współczesnym językiem.

Ale tu już mamy pole do interpretacji. Bo tłumacze mogą się różnić w rozumieniu znaczenia danego fragmentu.

Co w tym przypadku zrobić? Czy może powinniśmy wszyscy uczyć się języków biblijnych: greckiego, hebrajskiego i aramejskiego? No nie. Po krótkiej nauce zrozumiemy znacznie mniej niż ludzie, którzy całe życie zajmują się tłumaczeniem. Będziemy nawet jeszcze bardziej skołowani - bo zobaczymy wtedy właśnie, że dany fragment można rozumieć w różny sposób.

Co zatem? Trzeba korzystać z przekładów. Przekładów całej Biblii lub Nowego Testamentu na język polski istnieje prawie dwadzieścia!

Są najpierw przekłady historyczne, które powstały w XV i XVII w. W większości zapomniane, do dzisiaj znane i popularne są Biblia Jakuba Wujka i Biblia Gdańska.

XX wiek, a konkretnie druga jego połowa przyniosły całą masę nowych przekładów. Lista, którą przeklejam z Wikipedii, z artykułu Polskie przekłady Biblii, którego jestem współautorem:
Katolickie
Nowy Testament w przekładzie Eugeniusza Dąbrowskiego (1949)
Nowy Testament w przekładzie Seweryna Kowalskiego (1956)
Biblia Tysiąclecia (I wydanie - 1965, potem wydania po rewizjach)
Biblia Warszawsko-Praska (1997, Nowy Testament 1975)
Biblia Poznańska (1975)
Biblia Lubelska (kolejne księgi wydawane od lat 90.)
Nowy Testament, Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000 (2000)
Biblia Paulistów (Nowy Testament i Psalmy - 2005)
Protestanckie
Biblia Warszawska (1975)
Słowo Życia (Nowy Testament) - parafraza tekstu Nowego Testamentu (1989)
Nowy Testament, Współczesny Przekład (1991)
Nowa Biblia Gdańska (lata 90 XX wieku)
Biblia Ewangeliczna, Przekład dosłowny (2004)
Biblia Ewangeliczna, Przekład literacki (2004)
Są też przekłady takie jak Biblia Ekumeniczna (Nowy Testament i Psalmy - 2001), czy kontrowersyjny projekt Świadków Jehowy: Przekład Nowego Świata (1997).

Tego całego galimatiasu dopełniają wydania specjalistyczne. Hebrajsko-polski Pięcioksiąg, Synopsy Ewangelii i inne.

Jak się w tym wszystkim połapać?

Czas czytania Biblii - jak długo będę czytał Biblie ?

Spoglądamy na grube tomy naszych Biblii. Ile tak naprawdę zajmie ich przeczytanie od deski do deski? Popularne plany czytania Biblii dają na to rok, dwa lub trzy lata.
A co, gdybyśmy czytali Biblię na głos i bez przerwy? Postanowiłem to dzisiaj sprawdzić na swojej kolekcji MP3 z nagraniami Biblii Tysiąclecia.
Otóż cała Biblia czytana na głos trwa 98 godzin. Czyli niemal dokładnie cztery doby. Czytając na głos 8 minut dziennie, "załatwimy" całość w ciągu dwóch lat. Oczywiście te 8 minut to w praktyce więcej, bo jeszcze trzeba zajrzeć do komentarzy, trochę nad przeczytanym fragmentem pomyśleć, przeczytać go wielokrotnie. Przez niektóre księgi przechodzę jak burza (nie ma co się zastanawiać nad technicznymi opisami składania ofiar w Księdze Kapłańskiej), a przez inne powoli, niemal werset po wersecie - tak jest np. z listami Pawłowymi.
Nowy Testament trwa tylko 21 godzin, czyli zaledwie 1/5 całej Biblii. Kolejno:
  • Ewangelie (10 godzin),
  • Dzieje Apostolskie (2,5 godziny) 
  • Listy (7 godzin),
  • Apokalipsa (1,5 godziny)
Gdy sobie to kiedyś policzyłem, wynik mnie zaszokował. Wiem, że nas chrześcijan obowiązuje Nowe Przymierze. Ale że Nowy Testament opiera się na Starym - trzeba przyjąć, że opiera się na czterokrotnie większej podstawie.
Tam mamy najpierw Pięcioksiąg, czyli Torę, podstawę starotestamentalnej wiary: 16 godzin. Księgi historyczne - Jozue, Sędziowie, Księgi Samuela i Królewskie - kolejne 13 godzin. Dzieło "Kronikarza" czyli księgi Kronik oraz Ezdrasza i Nehemiasza to 7 godzin.
Kolejna potężna dawka to czterech Proroków Większych - Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel i Daniel: 14 godzin. Dwunastu proroków mniejszych to rzeczywiście mniej do czytania, bo tylko 3 godziny.
Księgi dydaktyczne: Hiob, Przysłów, Kohelet, Pieśń nad Pieśniami to 6 godzin, ale przecież tego nie da się czytać ciurkiem. Księga Psalmów - kolejne 6 godzin, ale każdy do przemodlenia przez długie godziny.
Są wreszcie czytane przez prawosławnych i katolików księgi deuterokanoniczne - kolejne 12 godzin, z potężną Księgą Syracha (4 godziny).
Jeszcze nie przeczytałem całej Biblii. Po ponad roku jestem dopiero po 1/4 drogi! Mam na myśli czytanie dokładne, słowo po słowie, bo tak ogólnie wiem co i gdzie. Choć znam już większość Nowego Testamentu, to nadal przede mną długa droga, której oczekuję z podnieceniem właściwym odkrywcy. Co jeszcze się kryje w Księdze Ksiąg? Co jeszcze kryje Stary Testament? 3/4 Biblii czeka.

Biblia 1000 Lecia

Pierwsze wydanie Biblii Tysiąclecia. Tak, to krytykowane, oskarżane o nieudolność tłumaczenia i nazywane "Biblią tysięcy błędów". Poza chęcią przekonania się jak to było z tymi błędami, chciałem zobaczyć tłumaczenia trzech ksiąg, które w wydaniu II zostały zastąpione całkowicie.

Jednym z nich była Księga Jeremiasza. W I wydaniu wykorzystano tłumaczenie ks. Stanisława Stysia, piękne poetycko, ale momentami trochę archaiczne. Dlatego w drugim pojawiło się tłumaczenie ks. Lecha Stachowiaka. Może bardziej wierne, ale i bardziej bezbarwne. A przecież większość wypowiedzi prorockich to właśnie poezja.
Zacząłem czytać i wygląda na to, że Jeremiasza ponownie odkryję, bo czytając go po raz pierwszy rok temu trochę się męczyłem, właśnie poprzez niełatwy styl, zarówno w Biblii Poznańskiej, jak i BT.
Jednym z kluczowych tematów u Jeremiasza i innych proroków jest odejście Izraela od wiary w jedynego Boga, składanie ofiar bogom obcym i uleganie wpływowi innych religii. Prorocy używają tutaj bardzo mocnego porównania - do cudzołóstwa, czyli do zdrady małżeńskiej. Naród wybrany będąc poślubiony Bogu zdradza go gdzie popadnie.
Jeremiasz tłumaczony przez Stysia brzmi soczyście:
"Przez swą namiętną rozwiązłość zbezcześciła ziemię i cudzołożyła z kamieniem i drzewem". (Jr 3,10)
"Klacz chyża wielbłądzia, tam i sam biegająca,
kiedy się rwie do stepu,
w żądzy namiętnej chłonie powietrze;
któż chuć jej potrafi przytłumić?

Ktokolwiek jej pragnie, nie musi się trudzić,
znajdzie ją w jej miesiącu.
Bacz żebyś sobie nogi nie zdarła,
i by nie wyschło twe gardło!
Ale powiadasz: "Na próżno! Nic z tego!
Albowiem ja lubię obcych,
muszę się uganiać za nimi!" (Jr 2,24-25)
I tu refleksja. Bo możemy czytać te słowa z wyższością 2,5 tysiąca lat, które minęły. To było pogaństwo! Śmiesznie dla nas brzmią wersety o "rozkładaniu się na wzgórzach", gdzie Izraelici składali ofiary obcym bogom. Śmiesznie dla nas brzmią potępienia modlących się do kamienia.
Ale zapominamy, że te słowa są wciąż skierowane do nas. Księga Jeremiasza wcale się nie przeterminowała. Dziś nie składamy już ofiar przedmiotom martwym (choć patrząc na niektóre czcicielki świętych można mieć co do tego wątpliwości). Jesteśmy mądrzejsi, bardziej racjonalni, bardziej rozwinięci.
Wciąż zdradzamy Boga gdzie popadnie.
Bo nie chce nam się poczytać Biblii, bo mamy setki ciekawszych lektur.
Bo wizyta w kościele (czy choćby inny sposób święcenia dnia świętego) musi przegrać z całodzienną wycieczką.
Bo jak tu nie kłamać skoro trzeba.
Bo jesteśmy sobie przygodnymi chrześcijanami, tylko dlaczego ci kolesie w czarnym chcą od nas pieniądze i czemu tak gardłują o aborcję?
Pierwsze przykazanie jest najtrudniejsze do spełnienia i najczęściej łamane. Jeśli mam innego bożka, wtedy mam też inne priorytety w życiu, które prowadzą mnie do łamania innych przykazań. Chciałbym być tak całkowicie pewny tego, że idę drogą mojego Boga, a nie tego, co mi świat podrzucił, właściwie sprzedał, bo wszystko na świecie ma swoją cenę. Ale daleko mi od tego, wciąż podejmuję decyzje, które z tą drogą są sprzeczne.
I pędzę jak głupi, jak ta wielbłądzica z Jeremiasza.

Gdzie Kupić Biblie ?

Problem z pozoru wyssany z palca: idziemy do księgarni i kupujemy! To niestety nie jest zawsze możliwe.

Bo możemy mieć następujące wymagania:

chcemy porównać przed zakupem różne przekłady biblijne (a jest ich sporo),
szukamy konkretnego wydania, np. kieszonkowego lub przeciwnie - z dużym drukiem,
interesujemy się przekładami Biblii na języki obce.
Największe księgarnie "ogólne" w Warszawie: Empik oraz Traffic rozczarowują. Ich wybór jest bardzo skromny. Może jedno wydanie Biblii Tysiąclecia, Poznańskiej i trochę ekskluzywnych (cena powyżej 100 złotych) tomów z "Prymasowskiej Serii Biblijnej".

Gdzie więc najlepiej pójść? W Warszawie polecam księgarnię Towarzystwa Biblijnego. Znajduje się ona na ulicy Marszałkowskiej 15A (między Trasą Łazienkowską i placem Unii Lubelskiej). Godziny otwarcia księgarni: on. - pt.: 10.00 - 18.00, sob.: 10.00 - 14.00.

Na stronie TB można obejrzeć cennik. W księgarni znajdują się wyłącznie wydania Biblii oraz literatura biblijna. Znajdziemy tam ze 20-30 wydań polskich, w tym kilkanaście wersji Bibli Warszawskiej, której TB jest wydawcą. Szczególnie polecam niedostępny gdzie indziej Nowy Testament - Współczesny Przekład z 1991 - cena zaledwie 5 lub 10 złotych. Są też wydania nieco kuriozalne jak "Nowy Testament - wydanie dla sportowców" - jest to zwykły NT w wersji Biblii Tysiąclecia lub Warszawskiej (nie pamiętam), z wkładką na końcu zawierajacą wywiady ze sportowcami. Po takiej nazwie spodziewałbym się np. komentarza przeznaczonego dla ludzi uprawiających sport.

Są też dziesiątki przekładów na angielski, niemiecki, również na języki bardziej egzotyczne, np. albański. Tu jednak trzeba przygotować się na wydatek powyżej 50 złotych.

W księgarni nigdy nie widziałem tłumów, można spokojnie obejrzeć różne wydania - niestety nie ma gdzie usiąść.


Jeśli nie znajdziemy naszego ulubionego wydania, to może udać się do antykwariatu?
Teoretycznie powinno się udać. Setki Biblii zalega i kurzy się w polskich domach - kupione jako prezent, ozdoba półki czy po to "aby była". Nie zagląda się do nich przez całe lata. No i niektóre powinny trafiać w świetnym stanie na antykwaryczne półki.
Bogaty spis antykwariatów w wielu miastach  znajdziecie na stronie http://www.antyk-wariat.pl/
Trochę rozczarowują, choć odwiedziłem ich jak dotąd niewiele, szukając raczej tych tańszych. Byłem m.in. w księgarni na Solcu - pełno, pełno, pełno półek z książkami. Podobnie w trzech małych pawilonach przy Słowackiego (z których tak naprawdę jeden - środkowy - jest godny uwagi, jego właściciel *wie* przynajmniej co ma.
Lepiej nie liczyć na znalezienie czegoś konkretnego - z Biblii pojawiają się najczęściej stare wydania Biblii Warszawskiej, które nie są przecież żadnym białym krukiem, bo można je spokojnie kupić np. w Towarzystwie Biblijnym. Również dość popularne - i dla niektórych interesujące są wydania Nowego Testamentu w przekładzie Seweryna Kowalskiego z lat 50. Piękny literacki język (choć moim zdaniem już nieco przestarzały) i według biblisty ks. Frankowskiego najbardziej zrozumiale przełożone listy św. Pawła. Przekłady Kowalskiego wydawane masowo przez PAX znalazły się w wielu naszych domach - ale dziś nie są już wznawiane, stanowią więc jakąś wartość.
Jeśli nie szukamy czegoś konkretnego, warto mieć oczy otwarte, bo a nuż na coś trafimy ciekawego.

Samodzielna interpretacja biblii

Czy Pismo święte należy czytać i interpretować samodzielnie? Czy raczej zdać się na to, czego naucza Kościół czy też inni "uczeni w Piśmie"?
Dwa często przywoływane (szczególnie przez katolików) fragmenty 2 Listu św. Piotra, które tej samodzielnej interpretacji zdają się przeczyć:
2P 1,20-21
To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia.
 Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie.

2P 3:16
Są w nich [w listach Pawła] trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę.
Wypowiedzi te jednak nie zabraniają samodzielnej lektury, ani interpretacji Pisma. Można tylko wyciągnąć dwa wnioski dla wszystkich czytających Biblię.

1. Istnieje dar proroctwa i dar wyjaśniania proroctwa. Nie wolno na własną rękę wyjaśniać sobie księgi proroczej, np. Daniela czy Apokalipsy, bo to prowadzi do mnóstwa dziwnych teorii - i tu 2P jest proroczo przewidujące. :-)
Przeczytałem sobie kiedyś dzieło pt. "Apokalipsa" Antoniego Godka z kościoła Adwentystów. Spiętrzone argumenty, na podstawie których Godek rozwijał adwentystyczną wizję historii i przyszłości brzmiały niezwykle kusząco, jednak ogólny obraz bardziej zbliżony był do literatury w stylu "Kodu Da Vinci" niż poważnej książki teologicznej. Łatwo jest wziąć jakiś fragment, wstawić go tam gdzie nam pasuje i pominąć wszystkie inne możliwe interpretacje.
Ale co do innych rodzajów literackich autor listu 2P się tu nie wypowiada, choć oczywiście powinniśmy pamiętać o szerszej niż obecnie definicji "Proroctw" w biblijnym języku. Możemy więc swobodnie rozprawiać o interpretacji Ewangelii, opowiadań czy pouczeń moralnych.
2. Aby czytać niektóre trudniejsze fragmenty Pisma trzeba być:
- douczonym (na temat Biblii oczywiście)
- utwierdzonym w wierze (jeśli ktoś liczy na to, że Biblia rozwiąże jego wątpliwości w wierze, może się liczyć z efektem odwrotnym!)
Maria Kossowska przytacza taką wypowiedź ks. Piotra Skargi, mającą pokazywać odejście Kościoła katolickiego od Biblii od wieku XVII:
Nie ciśnijcie się do Biblii, wy ludzie świeccy; Biblia to kość twarda, a wy ludzie świeccy,słabe macie zęby: przeto i zęby popsujecie, a tego nie ugryziecie.
Dziś "zęby" mamy mocniejsze, pomaga nam w tym i wykształcenie ogólne i znajomość realiów świata biblijnego, także coraz lepsze przekłady i komentarze. Ale próba interpretowania Pisma bez przygotowania może właśnie przypominać porywanie się na coś, co nas przemoże. Inna sprawa, że nie jest to zawsze aż takie trudne. Istnieje zasada głosząca, że na temat rzeczywiście ważnych rzeczy Biblia wypowiada się w wielu miejscach. Sprawdzenie odnośnika na marginesie może nam pokazać znaczenie bieżącego fragmentu i w ten sposób Biblia oświeca siebie samą. Tym bardziej jednak nie wolno skupiać się na pojedynczych wersetach, które oderwane od kontekstu i od całości biblijnego orędzia stają się dla kogoś wyrocznią.